Ogród nauk

  • Published on
    28-Mar-2016

  • View
    213

  • Download
    1

Embed Size (px)

DESCRIPTION

Czesaw Miosz: Ogrd nauk Przypomnienie dawno nie wznawianego tomu esejw, jednego z najwaniejszych w dorobku Czesawa Miosza. Pomieci on w tej ksice eseje m.in. o tak znaczcych dla twrcach, jak Blake, Mickiewicz czy Dostojewski, a take klasyczne ju teksty:"O piekle", "Saligia", "Ziemia jako raj" czy "Niemoralno sztuki". Druga cz ksiki, poprzedzona wstpem zatytuowanym Gorliwo tumacza zawiera prywatn antologi opatrzonych osobistymi komentarzami przekadw bliskich Mioszowi, bd z rnych wzgldw fascynujcych go, poetw, m.in. Baudelairea, Mertona, Yeatsa, Venclovy, Whitmana, Jeffersa. Cao zamyka przekad Ksigi Eklezjasty.

Transcript

  • Ogrd nauk

    Krakw 2013Wydawnictwo Znak

  • 7Ws t p

    Kiedy zaczynaem drukowa w Kulturze rzeczy tutaj zebra-ne, tak okreliem ich charakter:

    Ogrd nauk jest moj prywatn ksig rnoci. Zawiera ona wypisy z rnych autorw, przekady wierszy, krtkie noty itd. Nie jest to zgrabnie oprawiony tom, ale caa pka cieszych i grubszych zeszytw z rnych lat, ktre suyy do celw roboczych. Wyawiam teraz stamtd to i owo, do-pisujc komentarz. Zwracam si przy tym do jednego czytel-nika, takiego, jakiego sobie upodobaem, jakiego mog sobie wyobrazi, cho by moe istnieje on tylko w mojej fantazji*.

    Teraz, dodajc nowe rozdziay i ukadajc cao w ksik, mog uzupeni tamto wstrzemiliwe i ostrone okrelenie. W istocie ksika wiadczy o pogoni trwajcej cae moje wia-dome ycie, a tym spowodowanej, e stale kusio mnie, eby wyj poza artyku, poza uczon rozpraw ku czemu, co nie istnieje jako literacki rodzaj, ale moe mogoby istnie. Ju we wczesnej modoci podobao mi si wszystko, co nie mie-cio si w ustalonych podziaach: pogranicze prozy i poezji u modego Iwaszkiewicza*, prozaiczno szczegw u Wa-yka*, cyfry i fakty z gazety w wierszach niektrych poetw Kwadrygi* (Stefana Flukowskiego*), nonszalanckie wstawki

    * Objanienia do miejsc oznaczonych gwiazdk znajduj si na s. 333458.

  • 8OGRD NAUK

    w powieciach St. Ign. Witkiewicza nie licujce z powag po-wieci jako formy. Nie kierunek tych nowoci mnie obchodzi, ale samo wyamywanie si, eby rozszerzona bya pojemno*. Niejasne, intuicyjne wyczucie czego skostniaego w poezji, ktra sama siebie nie przezwycia, czy w prozie, ktra osia-da w sobie i oznajmia, e jest proz, przyczynio si by moe do moich przeskokw od rodzaju do rodzaju i do przer-nych prb czy nie jestem autorem np. Traktatu poetyckie-go*, uznanego z pocztku za niesmaczne dziwactwo? Dzisiaj atwiej jest nazwa to poszukiwanie, bo kryzys istniejcych rodzajw literackich i narodziny nowych, wyaniajcych si

    pomidzy, naley ju do niemal pewnikw nowoczesnej krytyki.

    Ksiga rnoci nie musi by rodzajem gorszym ni inne dlatego tylko, e sam jej ukad zostawia miejsce przypadko-wi. Nie napotkam chyba na sprzeciw, jeeli powiem, e nie-zbyt czsto czytamy dzisiaj jednym cigiem, czciej nato-miast na wyrywki. Pewnie nie moe by inaczej, skoro ilo bombardujcych nas obrazw i informacji z caej planety, tak-e informacji o dziejach ludw, krajw, kultur jest ogromna. Powstaj w ten sposb pewne nawyki odbioru, eby, kiedy wszystko uderza w nas rwnoczenie, zatrzyma to, co w da-nym momencie wspbrzmi z nasz tonacj, odpowiada we-wntrznej potrzebie i przez to moe by zasymilowane. Ogrd nauk w moim zamiarze powinien by kalejdoskopiczny, to zna-czy jedno zdanie tu, inne tam, i zmieniajcy si, wzbogacajcy si ich sens, zalenie od tego, co przeczyta si po czym, posu-wajc si naprzd, wstecz, bez adnych skrupuw tzw. wy-czerpujcej lektury. Nie sdz, eby tom tak uoony by tym samym co Silva rerum* naszych sarmackich protoplastw z sie-demnastego wieku. Bo ani fakty smakowane jako osobliwe,

  • WSTP

    ani pamitki, ani wiersze okolicznociowe, tylko jedna mimo wszystko myl, trudna, starajca si uchwyci siebie w rnych postaciach i sowami rnych autorw. Chwilami zdaje mi si, e za duo w tym rozumowa i e warto byoby uoy ksi-k z samych cytat niech one same mwi. To te byaby nie najgorsza formua. Ale nie zastosowaem jej i mam nadziej, e mj imaginacyjny czytelnik znajdzie stronice, linie, zdania, ktre mu posu.

  • 11

    G o r l i w o

    A i ywot ten nasz, ktrego uywamy, krtki, saby i cieniowi podobny jest, dla tego pamitk po sobie co nawitsz z saw-nych dzielnoci zostawowa przystoi wszystkim cnotliwym, la-chetnie urodzonym ojczycom, od ktrych s bardzo daleko rni owi (acz si tyme slachectwem pokrywaj), ktrzy od brzucha i lenistwa bdc zniewoleni, dobra czerstwego ciaa na prno-wanie, spanie i zbytki obracaj, a zmysy rozumu swego na gnu-no i niedbao wydawaj, ktrych ywot i mier w jednakiej s wadze, bo tak o nim, gdy y, jako i o umarym sawa i histo-rie milcz, poniewa nic godnego nie czyni, ale bdc prnym, a nie poytecznym ciarem ziemi, tylko si do chleba trawienia urodzi, czym wicej gdy by yw dowcipnym ludziom szkodzi, zjadajc im przynalecy pokarm.

    Maciej Stryjkowski, Ktra przedtem nigdy wiata nie widziaa, Kronika polska, litewska, mdzka i wszystkiej Rusi, Krlewiec 1582*

    Stryjkowski mia wielk ciekawo spraw ludzkich, wyda-rze historycznych, wierze, obyczajw. Niemao podrowa po rnych krajach, cudem niemal, jak sam opowiada, wycho-dzc obronn rk z niebezpiecznych przygd na ldzie i mo-rzu. Trudzi si te bez ustanku, czyta, bada, pisa mow ry-mowan i nierymowan. By to wic m renesansowy, cho co prawda tylko na miar wschodnich okrain wczesnej Eu-ropy. Jego Kronika nie jest dzieem jednolitym, raczej miesza-nin przernych podw jego pira i brak jej jakiejkolwiek

  • 12

    OGRD NAUK

    kompozycji. Szlachetna wypowied, ktr przytoczyem, dra-ni rozlazoci stylu: autor jako nie moe zdoby si na posta-wienie w por kropki. Jako jego gorliwy spadkobierca, powi-nienem std wanie, z jego niedostatkw, czerpa dla siebie nauk, tj. by wiadomym moich ogranicze. Jak on, pocho-dz z okrain, gdzie sl wzitych z zewntrz idei szybko wie-trzeje. Jak on, jestem samoukiem, bo cho mam uniwersytec-ki dyplom*, wszystko prawie, co zmienio mnie w czowieka mego stulecia, zdobyem wasnym wysikiem. Jak on wreszcie, nosz w sobie kultur polsk, ktra w oglnych swoich rysach wykazuje cigo. Gwn jej cech wydaje mi si sabo roz-winity zmys formy, std te za form pacono zwykle umy-sowym zweniem. udziby si, kto by sdzi, e jego wasna pierwszorzdno albo drugorzdno zaley tylko od niego samego, a nie od kultury, w jakiej si wychowa. Nie nadrobi si, piszc po polsku, luk pozostawionych przez potne dzie-a myli, jakie w tym jzyku mogy czy nie mogy powsta, ale nie powstay. Tylko zdobywajc si na trzew ocen wasnej tradycji, wolno mie nadziej, e to, co si robi, nie bdzie bez-uyteczne.

    *

    Nie znam innego Chrzecijastwa ani innej Ewangelii jak tyl-ko wolno i ciaa, i ducha dla wiczenia si w Boskich Sztukach Wyobrani. Wyobrania jest rzeczywistym i wiecznym wiatem, ktrego ten Rolinny Wszechwiat jest jedynie bladym cieniem, i tam to bdziemy yli w Wiecznych, czyli Wyobraniowych Cia-ach, kiedy te Rolinne miertelne Ciaa zgin. Nie znali innej Ewangelii i Apostoowie. Czym byy duchowe dary, jakie otrzy-mali? Co to jest Duch Boy? Czy Duch wity jest czym innym ni rdem Intelektu? Co to s Ewangeliczne niwo i Ewan-

  • 13

    GORLIWO

    geliczne Trudy? Co to jest Talent, ukrywanie ktrego jest prze-klestwem? Co to s Skarby Niebieskie, ktre mamy dla siebie gromadzi? Czy s czym innym ni Umysowymi wiczeniami i Dokonaniami? Co to s Ewangeliczne Dary? Czy nie s to Umy-sowe Dary? A Bg, jest czy nie jest Duchem, ktry ma by wiel-biony w Duchu i Prawdzie? Czy Dary Ducha nie s wszystkim dla Czowieka? O wy, ludzie Kocioa, zawstydcie tych pord was, ktrzy bd udawa, e gardz Sztuk i Nauk! Wzywam was w imi Jezusa! Czym jest ycie Czowieka, jeeli nie Sztuk i Nauk? Czy moe Misem i Napojem? Czy Ciao to nie wicej ni Ubir? Czyme jest miertelno, jeeli nie rzeczami przyna-lenymi do Ciaa, ktre umiera? Czyme jest Niemiertelno, je-eli nie rzeczami przynalenymi do Ducha, ktry yje Wiecznie? Czyme jest Rado Niebiaska, jeeli nie doskonaleniem rzeczy Ducha? Co to s Mki Piekielne, czy to nie Gupota, Cielesna Po-dliwo, Lenistwo i zniszczenie rzeczy Ducha? Odpowiedzcie sobie sami i wyrzucie spord was tych, ktrzy udaj, e gar-dz trudami Sztuki i Nauki, jedynymi trudami Ewangelii. Czy to nie proste i jasne dla myli? Czy potraficie myle w ogle i nie zgodzi si z caego serca, e Trudzi si w Wiedzy to znaczy Budowa Jeruzalem; i e mie pogard dla Wiedzy znaczy mie pogard dla Jeruzalem i jej Budowniczych. A pamitajcie, kto zlekceway i wymieje Umysowy Dar w kimkolwiek, nazywajc to pych i samolubstwem, i grzechem, wymieje Jezusa, dawc wszelkich Umysowych Darw, ktre gupot lubicym Hipokry-tom zawsze wydaj si Grzechem; ale co jest Grzechem w oczach okrutnego Czowieka, nie jest nim w oczach naszego askawe-go Boga. Niech kady Chrzecijanin, ile tylko ma mocy, otwar-cie i publicznie, przed caym wiatem, przykada si do jakiego Umysowego przedsiwzicia, aby budowa Jeruzalem.

    William Blake, Jeruzalem, 1804*

    Obecno Blakea wrd nas, teraz, kiedy przygnbia nas niepewny los czowieka na ziemi, jest zjawiskiem radosnym i powinna przywraca nadziej. Skonni jestemy uwaa Od do modoci Mickiewicza za rzewn pamitk grnych marze

  • 14

    OGRD NAUK

    i bodaje tak samo, z odcieniem melancholii, podziwiamy Od do radoci SchilleraBeethovena. Ot Blake wyzwala nas z koszmarw, jakimi obdarzya nas Historia. Ustanawia nieja-ko nowy pocztek i zarazem uprawomocnia denia wszyst-kich duchw czynnych dziaajcych po nim. Nieuznany i nie-znany, toczy wojn przeciwko wczesnemu wiatopogldowi naukowemu, ktry zmienia czowieka w rzecz i cyfr. Wro-gami jego byli zarwno Bacon, Locke i Newton, jak Voltaire i Rousseau. W deizmie, racjonalizmie, w religii naturalnej, nie mniej ni w faszywym bstwie chrzecijaskich Kociow, rozdawcy nagrd i kar, znalaz tylko zapowied udrk i ucisku, kuni kajdan dla ludzkoci. Mickiewicza Czucie i wiara sil-niej mwi do mnie / Ni mdrca szkieko i oko* wywodzi si z romantycznego rozamu na subiektywno i obiektywno: gdyby Blake opowiada si za czuciem i wiar, byby zale-dwie jednym z zachodnich poetw romantycznych, rozam ten utwierdzajcych. On natomiast z caych si sprzeciwia si takiemu rozdwojeniu i jego Wyobrania, poprzez ktr uczest-niczymy w Boskim Czowieczestwie, miaa za zadanie po-czy w jedno, ju wtedy sobie przeciwstawiane, nauk i sztuk. Na okrelenie Blakea nie ma w polskim jzyku wyrazu, jeeli odrzucimy zbyt zuyte wieszcz i zbyt lekkomylne wizjo-ner. Starajc si zrozumie, co Blake widzia (a widzia rze-czywicie) i o co mu chodzio, pozbywamy si rnych nao-gw, tak e inaczej przedstawiaj si nam przyczyny wielu dziejowych nieszcz i inaczej zaczynamy odnosi si do lo-sw literatury i sztuki w nowoczesnej, tj. od koca osiemna